Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2018

Czekoladki i brzoskwinki to coś, co lubię

Dzisiaj chciałabym zwrócić Waszą uwagę na oczy. Mówi się, że po jednym kontakcie wzrokowym można poznać człowieka. Dlatego tak ważne jest, czy nasze oczy wyglądają estetycznie. Ale nie można też przepłacić. W związku tym poświęcę trochę czasu na rozkminach na temat dwóch kuszących, tanich paletek z Lovely. Przedstawiam Wam Choco Bons i Peach Desire! Zacznijmy od analizy obu palet. Na pierwszy ogień Choco Bons: Sama paleta ma super pigmentację, także nikt się tym nie zawiedzie. Sprawdzałam, testowałam z niej wszystkie kolory i powiem tak: nie wszystko poszło po mojej myśli. Do połowy palety wraz z tym takim brzoskwiniowym cieniem wszystko szło gładko, pięknie się blendowało. Po prostu nie miałam zastrzeżeń. Kiedy nałożyłam na oko cień śliwkowy oraz granatowy, wszystko poszło się sypać i TO DOSŁOWNIE. Wszystkie cienie ciemne z tej palety okropnie się sypią i nie da nic z tym zrobić oprócz zabezpieczenia strefy pod oczami pudrem. Jeśli chodzi o blendowanie to kompletna ruina, jedy...

Twoje brwi nareszcie ujarzmione!

Ostatnimi czasy miałam problem z moimi brwiami. Nie wystarczała sama pomada, bo ja mam mało długich włosków, które wyginają się w przeróżne strony świata, przy tym uprzykrzając mi życie. Co prawda używałam również żelu z Miss Sporty, ale on niestety nie sprostał zadaniu, bo po dłuższym czasie włoski wracały na swoje poprzednie miejsce. WRESZCIE znalazłam coś godnego uwagi. Przeszukałam z mamą Sephorę i znalazłam nowość od Benefit Cosmetics, a dokładniej Gimme Brow w kolorze numer 1 (jestem blondynka także inny kolor nie wchodził w grę). Oprócz utrzymania naszych brwi w jednym miejscu, producenci zapewnili nas o dodaniu brwiom objętości. Wszystko, co napisali było prawdą. Najlepszy żel, jaki kiedykolwiek używałam. Dodatkowo żel z Miss Sporty brudził okropnie, bo z tak dużą szczoteczką, nie było mowy, żeby się nie uciapać. Za to tutaj szczoteczka jest malutka, a nawet jeśli zrobimy sobie plamkę na twarzy to łatwo zetrzeć ją palcem. Pod spodem porównanie dwóch żelów:

Jak dobrze znasz swój płyn micelarny?

To pytanie ciąży na mnie już jakiś czas, dlatego właśnie postanowiłam poruszyć temat, jakim jest zmywanie makijażu. Musicie mi uwierzyć, że ja naprawdę tego nienawidzę. Oczywiście, uwielbiam samą pielęgnację po tym całym zmywaniu, ale samego ściągania tzw. tapety nie znoszę. Chciałam Wam dzisiaj przedstawić płyn dwufazowy do demakijażu, który zniszczył mi psychikę i sprawił mi większe zmarszczki. SPOILER: TO NIE BĘDZIE POCHLEBNA OPINIA Przedstawiam Wam Nivea MicellAir. Profesjonalny płyn polecany przez makijażystów zapewnia nam delikatne ściągnięcie całej warstwy makijażu, nie zostawia śladów i jest do bardzo mocnego, trwałego makijażu. A co ja powiem? Farmazony. Nic z tego nie jest prawdą. Płyn nie domywa tuszu wodoodpornego, a do zmycia zwykłego makijażu oka musiałam się otrzeć tak bardzo, że skończyło się tym, że miałam poduchniętą, czerwoną powiekę i złe samopoczucie. Nie doznałam żadnego uczucia lekkości, za to pieczenia i mocnego łzawienia. Ciekawe jest też to, że po odłoże...